Gotowanie dla Rodziny

Zdrowa, naturalna dieta to potężne narzędzie do zachowania zdrowia i walki z chorobami. Nie zawsze jednak jasno zdajemy sobie sprawę z tego, że to co na śniadanie, obiad i kolację wkładamy sobie do ust, a w konsekwencji  do żołądka, buduje albo rujnuje nasze zdrowie. Profesor  T. Colin Campbell w badaniach naukowych, które trwały ponad 30 lat, udowodnił ,że dieta której podstawą są pełne ziarna zbóż, warzywa, fasolki, owoce, pestki, nasiona i orzechy, jest najlepszą i najzdrowszą  dietą dla człowieka. W ostatnia sobotę miałam ogromną przyjemność poprowadzić kurs kuchni makrobiotycznej. Już teraz zapraszam na kolejne zajęcia, które odbędą się wkrótce.

Harmonia na talerzu=harmonia w zdrowiu=harmonia w życiu

 

Ps. Poniżej zamieszczam kilka opinii o kursie

 

Jolu, witam Cię serdecznie. 

Dziękuję bardzo za sobotnie spotkanie.

Jestem pod wrażeniem i pełna podziwu dla wiedzy jaka posiadasz,

sposób przekazania jej i ogólnie zorganizowanie całych warsztatów,

to naprawdę coś fantastycznego.

 

Jestem przekonana, że wszystkie osoby, które brały udział w tym spotkaniu

wyniosły bardzo wiele. Twoje zaangażowanie i dalsze propozycje dają mi nadzieje,

że wykorzystując ta wiedzę mogę dokonać zmian w moim życiu,

a przed wszystkim w zdrowiu.

Życząc Ci wielu sukcesów osobistych, czekam na następne spotkania.

 Pozdrawiam, Wiesia P.

 

 

Witam Pani Jolu,

Dla mnie wszystko było po prostu idealne – tyle przepisów i potraw ile tylko można zmieścić w tych czterech godzinach,

jedzenie pyszne, przemiła atmosfera… Jedyna uwaga to po prostu niedosyt – poproszę o więcej takich kursów 🙂

Bo chociaż trochę teorii już znam, to makrobiotyka w praktyce nie jest dla mnie taka prosta – już kiedyś Pani opowiadałam, że trochę się w którymś momencie zagłodziłam (dlatego sobie na jakiś czas odpuściłam)… I to chyba dlatego, że teoria to jedno, a w praktyce nawet jeśli mam książki i przepisy, ale produkty są nieznane, połączenia dziwne, to po prostu nie umiem się za to zabrać… mam taki jakiś opór… np. amazake stoi u mnie w szafce już od pół roku… i stoi… Takiej kaszy jaglanej na słodko też nie odważyłabym się zrobić, gdybym nie zobaczyła jak się ją robi i jak smakuje…

Dlatego chciałabym jak najwięcej nauczyć się na żywo – fajne byłyby takie kursy tematyczne np. potrawy z fasolek (to nie wychodzi mi najbardziej, a jest przecież bardzo ważne), potrawy które można zabrać do pracy (to też pewien problem), ciasta i desery…

I powiem Pani, że chociaż kilka z potraw widziałam już na poprzednim kursie gotowania, to dopiero teraz zapamiętałam, przyswoiłam… np. do tej pory moja zupa miso miała zupełnie inny smak i wygląd – nie mogłam się przekonać do tak dużej ilości miso (łyżeczka na porcję!). Po prostu makrobiotyka jest tak inna od kuchni, którą znam, że wymienić pewne schematy w mózgu od razu jest za trudno – a przecież mięsa nie jem od 20 lat i i tak jem inaczej niż większość mojej rodziny, znajomych…

Nie wiem czemu się tak rozpisałam, jestem raczej małomówna – ale podsumowując – było super, bardzo proszę o jeszcze!

Pozdrawiam serdecznie!

Iza Leszczyńska

 

Witam Pani Jolanto,

Długo dojrzewałam do zmian w swoim życiu. Nie wiedziałam czego szukam, ale choroba kręgosłupa (w 2011 roku) zrobiła swoje. Po prostu musiałam schudnąć, a przez to musiałam z diety kompletnie wyeliminować słodycze i kawę. Jak to zrobić? Jaką dietę zastosować? Co zrobić aby oczyścić organizm od środka? To kilka z pytań, na które pomału dostawałam odpowiedzi.

Zaczęłam od picia soków warzywno-owocowych jednodniowych. Soki zastąpiły mi zapotrzebowanie na cukry. Po miesiącu organizm kompletnie stracił zainteresowanie czekoladą, cukierkami, ciastami, wafelkami i innymi słodyczami. 31maja tego roku kupiłam wyciskarkę, dzięki której codziennie robię różne soki, a z pulpy przygotowuję sałatki, surówki, desery, musy. Zauważyłam, że organizm zaczął się oczyszczać, a z tym zaczął potrzebować lekko strawnego pokarmu. Czerwiec to miesiąc, gdy zaczęłam poszukiwać w internecie odpowiedniej dla mnie diety. Przez przypadek natknęłam się na stronę internetową Wakame. Zaczęłam czytać o kuchni makrobiotycznej, która zainteresowała mnie z dwóch powodów: przez stosowanie w niej zbóż, soczewicy, soi, dużej ilości kasz i ryżu oraz filozofią i stylem życia. Zapisałam się na kurs kuchni makrobiotycznej, aby poznać przepisy i spożyć kilka potraw.

Kurs w pigułce przedstawił zasady diety i filozofię kuchni. Zrozumiałam, że ta dieta wnika w każdą komórkę człowieka, odżywiając ją i dając energię, gdyż dostarczamy organizmowi tylko ożywczy pokarm, a nie puste kalorie. Kurs również uświadomił mi kilka rzeczy.

Jedną z nich jest fakt, że do obecnej chwili nie przepadałam za gotowaniem. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: po prostu nie byłam przekonana do tego co gotowałam i spożywałam. Po kursie, wykładzie i spożyciu kilku posiłków zrozumiałam, że właśnie tego szukałam od kilku lat. Produkty są organiczne, odżywcze oraz dostarczają człowiekowi energię, a nie zapychają żołądek. Po kursie mam duży zapał do pichcenia. Mam nadzieję, że teraz gotowanie stanie się moją pasją.

Druga ważna rzecz, która spodobała mi się w makrobiotyce i o którym mówiła wykładowczyni, to że ta kuchnia to nie tylko jedzenie, ale również cała filozofia i styl życia. Przemówił do mnie holistyczny sposób życia, oparty na rozumieniu i przestrzeganiu praw natury. Od dawna wiedziałam, że człowiek aby przetrwać nie potrzebuje spożywać mięsa, jaj, mleka. Potrzebuje lekko strawnych i w fajny sposób przyrządzonych potraw warzywno-owocowych z dodatkiem zbóż.

Kolejna sprawa to zapoznanie się z różnorodnością talerza makrobiotycznego. Do tej pory takie diety kojarzyły mi się z ubogimi potrawami, a kurs uświadomił mi, że jestem w tej dziedzinie laikiem. Nie zdawałam sobie sprawy ile odmian jest samego ryżu, soczewicy i jakie proste a nade wszystko smaczne posilki można dzięki nim upichcić.

 

Na kursie spożyliśmy kilka potraw. Posiłki były energetyczne, pożywne, ociepliły mnie i spowodowały pracę jelit..Po ich zjedzeniu nie czułam się ociężała i senna. Ostatni posiłek spożyłyśmy po godzinie 15, a mój kolejny to śniadanie następnego dnia.

Kurs to inwestycja na całe życie. O ciało trzeba dbać. A zdrowie mamy tylko wtedy, gdy dostarczymy organizmowi dobrego pokarmu. W naszych czasach większość pożywienia jest zatruta, przetworzona, z dodatkami chemicznymi. A kurs uczy i uświadamia, jak ważne jest to co jemy. Ja zadbałam o siebie, dlatego poszłam na kurs. Przecież życie mam tylko jedno. Mam nadzieję, że pomogę innym ludziom odkryć tą kuchnię i przyczynię się do ich zdrowienia.

 

Pani Jolanto bardzo dziękuję za profesjonalizm. Dziękuję Pani za przekazaną wiedzę i serce, które Pani daje w przygotowanie posiłków. To widać, że to Pani pasja i czerpie Pani z tego radość. Życzę następnych udanych kursów i sukcesów w szerzeniu tej kuchni. W ten sposób przyczynia się Pani do humanitaryzacji świata i pomaga ludziom powracać do zdrowia poprzez prawidłowe odżywianie.
Kurs kuchni makrobiotycznej z całego serca polecam,

Agnieszka Krzymińska, lat 39, Szczecin

Comments

  1. Anulka

    26 lipca 2012

    Dobry poradnik, ja ostatnio uznałam ze musze zdecydowanie schudnąć i zaczelam totalnie zmieniac swoj sosob jedzenia i to co jem, mniej a czesciej, 0 podjadania w miedzyczasie, cwiczenia i sport, a zamiast czekolady i ciast owoce i ich przetwory. Ostatnio wyczytałam ze np. sorbet z grycana ma jakies 120kcal za 4 gałki, wiec mozna sie objadać bez stresu i obawy ze sie przytyje 🙂

    • Jolanta

      26 lipca 2012

      Gratuluję zmiany stylu życia. Proponuję wprowadzić do diety więcej pełnych ziaren zbóż, przede wszystkim brązowego ryżu i jęczmienia, warzyw – ze szczególnym uwzględnieniem liściastych, fasolek, pestek, nasion i niewielkiej ilości orzechów. Do diety warto również włączyć warzywa morskie, ponieważ dostarczają całe bogactwo makro i mikroelementów oraz witamin. Glony maja podwójne, bardzo korzystne działanie na organizm, mineralizują i jednocześnie oczyszczają. Jeżeli chodzi o smak słodki, to owoce są dobre, byle nie w nadmiarze, dlatego, że zawierają dużo fruktozy, a co za tym idzie mogą spowolnić proces odchudzania. Dobrym wyborem dla zaspokojenia słodkiego smaku, jest np. miseczka kremu zbożowego z niewielkim dodatkiem owoców i orzechów, albo owocowa galaretka z agarem. Dobry sorbet od czasu do czasu jest ok. ale bezkarnego objadania się nie polecam, i to nie ze względu na kalorie, ale na to, że zimne jedzenie spowalnia proces trawienia, poza tym sorbety ze sklepu niestety zawierają cukier.
      Pozdrawiam

Add a comment

You must be logged in to comment.